Gdzie jesteś Franciszku?

Wielu z Was zastanawia się, dlaczego banki nie oferują już klientom kredytów hipotecznych we franku, skoro jeszcze kilka lat temu były najpopularniejszym sposobem finansowania zakupu nieruchomości.

Osoba, która w połowie 2007 roku kupowała mieszkanie, miała do wyboru dwie opcje: kredyt w złotym lub we franku szwajcarskim. W porównaniu dużo lepiej wypadało to drugie rozwiązania. Dla 30-letniego kredytu na kwotę 300 tys. zł rata pożyczki złotowej wynosiła 1692 zł, a frankowej tylko 1425 zł, czyli o ponad 15 proc. mniej. Nic zatem dziwnego, że wiele osób decydowało się na małżeństwo z „Franciszkiem”.

Niestety, po paru latach okazało się, że jest to mariaż ze znacznie utrudnionym rozwodem. A to dlatego, że porównując do czasów świetności (lata 2006-2008), Franek ceni się znacznie wyżej – o jakieś 50 proc. Na szczęście wzrost kursu waluty zbiegł się z obniżką stóp procentowych w Szwajcarii, dzięki czemu rata kredytowa nie wzrosła aż tak bardzo.

Liczy się nie tylko rata

W czym zatem problem? Kłopoty z kredytem we franku mają osoby, które chciałyby się go pozbyć. Bo jeśli ktoś pożyczył od banku np. 100 tys. franków, to chcąc sprzedać mieszkanie, musi najpierw owe 100 tys. franków oddać… Kłopot jednak polega na tym, że w momencie pożyczania jeden frank kosztował np. 2,30 zł, a dziś jest to 3,50 zł. Szybka kalkulacja powie, że jeśli na mieszkanie pożyczyliśmy 230 tys. zł to dziś kwota ta warta jest 350 tys. zł.

Nawet jeśli kredyt spłacamy już kilka lat, to i tak spłacona została dopiero tylko niewielka część i bankowi oddać trzeba będzie więcej niż pożyczyliśmy. Osoba chcąca sprzedać mieszkanie będzie musiała więc z własnej kieszeni dołożyć do spłaty kredytu, co czyni tę operację nieopłacalną, a kredytobiorcę stawia w sytuacji „uwięzienia” we własnym mieszkaniu właśnie ze względu na kredyt we franku.

Lepiej późno niż wcale?

Aby uchronić klientów przed takimi problemami w przyszłości, Komisja Nadzoru Finansowego zarekomendowała bankom wycofanie się z tego typu kredytów. Aktualnie kredyty we franku są więc praktycznie niedostępne. Były one zresztą niekorzystne również dla samych banków. Znaczny wzrost kursu franka spowodował wzrost wartości kredytów w portfelach banków, co oznacza, że muszą one zapewnić drugą stronę bilansu (depozyty) oraz gotówkę pod depozyt zabezpieczający pod instrumenty pochodne (jest to związane z transakcjami na rynku walutowym).

Należałoby się jednak zastanowić, dlaczego kroki mające zabezpieczyć klientów przez problemami zostały przedsięwzięte tak późno?

 

Kurs franka szwajcarskiego w okresie 02.01.2006-30.10.2012 r.

2 thoughts on “Gdzie jesteś Franciszku?

  1. kiedys tez chcialam wziac kredyt we franku, ale maz namowil mnie na wyjazd za granice, teraz wrocilismy i chcemy kupic mieszkanie, z tego co tutaj czytam dobrze ze sie nasza decyzja o kupnie mieszkania przesunęła w czasie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>