Inwestowanie w wino – czy to ma sens?

Dostaliśmy pytanie od jednego z internautów, który słyszał o inwestowaniu w wino i pyta, ile pieniędzy trzeba zainwestować i czy potrzebuje specjalistycznej wiedzy. Odpowiadamy…

Na początek zła wiadomość: podobnie jak przy inwestowaniu w akcje, surowce czy waluty, również w tym przypadku bez eksperckiej wiedzy trudno liczyć na zyski. Ewentualne dobre wyniki będą więc kwestią przypadku. Zdając się na wiedzę kogoś z doświadczeniem zwiększamy prawdopodobieństwo wygenerowania zysków, ale… z drugiej strony pojawiają się opłaty (manipulacyjne, za zarządzanie, itd). Trzeba więc znaleźć swój własny złoty środek. Warto jednak pamiętać, że nawet inwestując samodzielnie, pewnych opłat ominąć się nie da. Zakupione skrzynki trunku muszą być bowiem w odpowiednich warunkach przechowywane (inaczej istnieje duże ryzyko utraty właściwości i wartości). Większość inwestorów nie sprowadza zakupionych butelek do Polski, tylko przechowuje je w Anglii w specjalnie do tego celu zaprojektowanych piwnicach. Mają one pomóc zachować jakość trunku, bo przecież to ona jest kluczowym wyznacznikiem potencjału inwestycyjnego.

Notowania, indeksy, giełdy…

Rynek wina jest bardzo dobrze zorganizowany. Zainteresowani śledzą notowania indeksów winnych, a na giełdzie Liv-Ex każdy sam może kupić skrzynkę wina i bez wychodzenia z domu ulokować ją w piwniczce. Jak wartość wina wzrośnie, wracamy z nim na giełdę i sprzedajemy z zyskiem. Praktycznie wszystko da się zrobić bez odchodzenia od komputera. Przy korzystaniu z wiedzy ekspertów należy liczyć się z kosztami. Przede wszystkim zwykle pobierana jest opłata wstępna (działające na polskim rynku firmy życzą sobie do 10 proc. prowizji za wejście w inwestycję – opłata maleje wraz ze wzrostem kwoty inwestycji) oraz opłata za zarządzanie (do kilku proc. rocznie). To sporo, dobrze byłoby więc tych kosztów uniknąć. Ale skąd statystyczny Kowalski ma wiedzieć, które wino rokuje najlepiej? Wskazówką może być 100-punktowy wskaźnik Roberta Parkera, który, oceniając wina, uwzględnia nie tylko ich jakość, ale i perspektywy wzrostu wartości w przyszłości. Ale najlepszy nawet wskaźnik nie zastąpi wieloletniego doświadczenia.

Rosnący rynek wina

W Polsce jest coraz więcej firm oferujących inwestycje w wina. Swoje propozycje przygotowują m.in. Stilnovisti i Wealth Solutions. Ipopema TFI z kolei stworzyła nawet fundusz inwestycyjny mający zarabiać na rynku wina. Inwestycja w wino powinna być liczona na kilka lat. Minimalny zalecany okres inwestycji to 24 miesiące. Dobrą wiadomością dla polskich klientów jest rosnąca dostępność ofert. Minimalne kwoty inwestycji zaczynają się od 5 tys. zł, acz często jest to jeszcze dwa-trzy razy więcej. A jeśli okaże się, że nasza inwestycja nie była jednak tak dochodowa, to przecież takie wino zawsze można z Londynu przywieźć i po prostu… wypić.

9 thoughts on “Inwestowanie w wino – czy to ma sens?

  1. Inwestowanie w domeny internetowe? Litości! Przecież to nie ma NIC wspólnego z inwestowaniem. Można to co najwyżej nazwać spekulacją…

  2. Istotna korekta: na giełdzie Livex NIE MOGĄ niczego kupować ani sprzedawać osoby fizyczne. Uczestnikami giełdy mogą być wyłącznie firmy i to po przejściu rygorystycznej procedury sprawdzającej.
    Drobna korekta: inwestycje w wino oferuje w Polsce także Wine Advisors.
    Pozdrawiam, MP.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>