Książki jako alternatywna inwestycja

Książki jako alternatywna inwestycja

Poszukując alternatyw dla tradycyjnej inwestycji sięgać można w wielu kierunkach. Pisaliśmy już o winie, whisky, a warto zajrzeć też do antykwariatu.

Ileż to scenariuszy filmowych kręci się wokół książek. Takich wartych miliony dolarów, mających bliżej nieokreślone właściwości magiczne czy kryjących tajemnice wszechświata. Tak było choćby w „Dziewiątych wrotach” Romana Polańskiego, w którym nowojorski bibliofil poszukuje dwóch bezcennych starodruków.

Zastanawialiście się kiedyś, czy książki mogą być dobrą inwestycją? Oczywiście nie mamy na myśli pójścia do księgarni i wykupienia połowy nakłady Harry’ego Pottera. Podobnie jak w innych inwestycjach alternatywnych trzeba znaleźć unikaty, których wartość będzie rosła. Takie książki można kupić na specjalnych aukcjach (organizuje je np. amerykański AbeBooks), w antykwariatach, a dla początkującego dobry będzie też pchli targ, gdzie czasem można za grosze kupić jakieś wartościowe dzieło, bo sprzedający nie zna jego wartości.

Inwestycje alternatywne wymagają jednak sporej wiedzy. To nie tak jak z lokatami, że wybieramy najwyższe oprocentowanie i zakładamy lokatę – tu trzeba wiedzieć, która książka wróży wysokie stopy zwrotu. Można kierować się oczywiście ogólnymi wskazówkami takimi jak niski nakład, niewielka liczba istniejących egzemplarzy (i ich stan), poczytny autor itd. Dobre wyceny osiągają także wszelkiego rodzaju pierwsze wydania, a jeśli mają autograf autora, to sukces murowany.

Najdroższą sprzedaną kiedykolwiek książką jest notes należący do Leonarda da Vinci. Są tam szkice i zapiski na różne tematy, które wykonywał jeden z najbardziej niesamowitych umysłów w dziejach ludzkości. W 1994 roku za 30,8 mln dolarów kupił go Bill Gates. Wysokie wyceny osiągają także pierwsze wydania biblii, czy dzieła klasyków. Np. „Pierwsze folio” Szekspira zostało pierwotnie wydane w 750 egzemplarzach, do dziś przetrwał co trzeci z nich, przy czym wiele z nich jest uszkodzone. Te w nienaruszonym stanie to dziś białe kruki jakich mało.

Te najbardziej wartościowe książki wystawia się na aukcje bardzo rzadko i nie sposób ocenić ich wartość. To, że jeden z siedmiu egzemplarzy rękopisu „Baśnie barda Beedle’a” J. K. Rowling sprzedał się za 3,98 mln dolarów, nie znaczy, że pozostałych sześć (autorka przekazała je swoim przyjaciołom) jest wartych tyle samo.

One thought on “Książki jako alternatywna inwestycja

  1. No może jest to jakieś rozwiązanie i warto je przemyśleć. Fajnie, że piszecie o mozłiwośćiach, bo w końcu na własną rękę oszczędzać trzeba.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>