Inwestowanie w nieruchomości nie tylko na własną rękę

Inwestowanie w nieruchomości nie tylko na własną rękę

Jeśli na czymś da się zarobić, na pewno znajdzie się ktoś, kto zaoferuje to szerszemu gronu. Na polskim rynku coraz więcej jest propozycji wspólnego inwestowania w nieruchomości i pójście tą drogą wcale nie oznacza „zrzutki” na posiadłość podobną
do tej ze zdjęcia, ale poważną inwestycję. Sprawdźmy, na czym to polega.

Przeciętna osoba, która chciałaby inwestować na rynku nieruchomości myśli o kupnie mieszkania (zwykle na kredyt) i wynajęciu go lub ewentualnie zakupie działki rolnej z planem odrolnienia jej, podzielenia i sprzedania jako działki budowlanej. 

Coraz częściej jednak zwykły inwestor ma szanse brać udział w większej transakcji. Na świecie działają tzw. REIT-y (ang: real estate investment trust). To coś podobnego do funduszu inwestycyjnego. Instytucja zarejestrowana jako spółka akcyjna inwestująca w nieruchomości
i zarządzająca nimi. Jest to jeden ze sposobów na grupowe inwestowanie w nieruchomości. Niestety, w Polsce brakuje rozwiązań prawnych dla prowadzenia REIT-ów, ale pojawia się coraz więcej pomysłów działających podobnie do rozwiązań stosowanych w innych krajach UE.

Firma zbiera na przykład pieniądze od inwestorów po czym sztab zatrudnionych zarządzających kupuje działki, które po kilku latach sprzedaje się z zyskiem. Takie operacje wymagają sporej wiedzy, bo najwyższe odsetki przynoszą gdy wartość zakupionej ziemi nagle wzrośnie. Może stać się tak ze względu na rozwój infrastruktury drogowej w okolicy lub pojawienie się w niedalekiej odległości obiektów znacznie podnoszących atrakcyjność gruntu. Korzystnie wypada także odrolnienie ziemi rolnej, bo działki budowlane są dużo droższe od tych przeznaczonych
na uprawę. W ten sposób można też kupować mieszkania, ale potencjalny zysk jest mniejszy
ze względu na brak wzrostu wartości działki związanym z odrolnieniem.

Oczywiście rozwiązanie takie nie jest pozbawione ryzyka. Bo np. zbyt bliskie sąsiedztwo drogi szybkiego ruchu na pewno nie sprzyja wzrostowi wartości działki budowlanej, a zamiast basenów termalnych w okolicy może pojawić się spalarnia śmieci. Wiele zależy także od sytuacji na rynku. Gdy średnie ceny nieruchomości wszędzie spadają, wygenerowanie zysków jest kilkakrotnie trudniejsze niż w okresie hossy.

Inna forma wspólnych inwestycji to możliwość zakupu apartamentu lub pokoju hotelowego
w miejscowości atrakcyjnej turystycznie, ale to już opowieść na kolejny wpis na blogu.