Niższe dopłaty w programie Mieszkanie dla Młodych

Niższe dopłaty w Mieszkaniu dla Młodych

Rząd obiecuje 10-proc. dopłaty do kupowanych mieszkań, ale rzeczywistość jest brutalna: realna dopłata to nieco ponad 6 procent!

 

Program rządowych dopłat do kredytów hipotecznych dopiero co wszedł w życie (banki zaczęły przyjmować pierwsze wnioski kredytowe z początkiem stycznia br.), rynek jeszcze się do niego nie przyzwyczaił, a rozwiązanie zaoferowane nam przez ustawę już zaczyna budzić kontrowersje. Poradnik Inwestowania sprawdził, ile rzeczywiście otrzymamy kupując mieszkanie.

Niestety, okazuje się, że banki chcą wykorzystać rządowe dopłaty jako źródło dodatkowych zysków. Pierwsze oferty przygotowane przez Pekao SA i PKO BP są niestety droższe od standardowego kredytu dostępnego w cenniku o 0,1-0,3 pkt proc. Rata kredytu preferencyjnego zostanie więc obniżona przez rządową dopłatę, ale jednocześnie podniesiona przez wyższą bankową marżę.

Dodatkowo, analizując opłacalność dopłaty należy pamiętać, że otrzymujemy nie 10 proc. wartości kupowanego przez nas mieszkania, a 10 proc. wyznaczone za pomocą tajemniczego średniego wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych dla danej gminy. To z niego biorą się limity cenowe MdM (wskaźnik powiększa się o 10 proc.).

No dobrze, konkrety: żeby Wam pokazać jak to działa załóżmy, że hipotetyczny klient kupuje 50-metrowe mieszkanie w Warszawie za 5864 zł za mkw. (czyli tuż pod limitem cenowym dla Warszawy). Cena zakupu mieszkania to w takim razie 293,2 tys. zł, a klient dysponuje 5-proc. wkładem własnym, czyli kwota kredytu to 278,5 tys. zł.

10 proc. rządowa dopłata to 26,7 tys. zł, więc singiel lub bezdzietne małżeństwo rzeczywiście będą spłacać kredyt na kwotę 266,5 tys. zł. Podstawowa rata kredytu hipotecznego z marżą 1,6 p.p. to 1378 zł, a dzięki rządowej dopłacie obniżymy ją do 1291 zł, czyli o… 6,3 proc. Ta relatywnie niewielka różnica spowodowana jest podniesioną marżą banku (do 1,9 p.p.) oraz faktem, że dopłaty wylicza się wg wskaźnika odtworzeniowego, a nie rzeczywistej wartości mieszkania.

A co w przypadku beneficjentów z dziećmi? Ci mogą otrzymać 15 proc., które w rzeczywistości (po przyjęciu powyższych założeń) oznacza 11,3 proc.